Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
ana *Pamiętnik dziewczyny, która nie ukrywa swojej osobowości - blog4u.pl

Pamiętnik dziewczyny, która nie ukrywa swojej osobowości

ana

Powrót;)

Już dawno zabierałam się do napisania tej notki. Jak widać zebranie myśli, a przede wszystkim zmobilizowanie się zajęło mi trochę czasuxD
Dosłownie całe ferie miałam zaplanowane. Nauczyciele nas wcale nie oszczędzają na te 2 tygodnie dali nam dużo do zrobienia i przygotowania. Kilka dni poświęciłam na naukę histy, musiałam zrobić sprawozdanie z fizy, a w związku ze zbliżającą się akcją(którą przeprowadza moja klasa) miałam zrobić plakat o anoreksji. Jeszcze trzeba było pouczyć się z bioli na sprawdzian, z chemi i z nieszczęsnego PO:/ Finalnie udało mi się ze wszystkim pozbierać;) Nawet mimo tego, że co drugi dzień jechałam gdzieś z moim chłopakiem(najczęściej do kina:)Byliśmy w kinie m.in. na 'Hitmanie'. Było na prawde super! Podsumowując były to najfajniejsze ferie w moim życiu:)
Spędzanie przy książkach kilku dobrych godzin w te dni, kiedy nigdzie nie wyjeżdżałam nie poszło na marne. Ze spr. z histy dostałam 4+, z bioli też 4, jedynie nie udało mi się z chemi, bo dostałam 3(tylko 1,5 pkt brakło mi do 4:( Ale ogólnie rzecz biorąc- nie źle.
W walentynki zostałam zaproszona(przez wiadomo kogo;) do restauracji na obiad:) Tylko był mały problem, bo prawie wszystkie stoliki były zarezerwowane. Ale znalazł się jeden, przy którym mogliśmy usiąść.
Wielkim wydarzeniem w mojej klasie miał być dzień kobiet. Jednak jak przyszłyśmy w piątek do szkoły okazało się, że że nikt nam nie przyniósł prezentów. Wiedziałam, że tak będzie, bo jak we wrześniu był dzień chłopaka, to spóźniłyśmy się o kilka dni z prezentami dla nich. A wszystko dlatego, bo osoby, które miały je przynieść i załatwić się rozchorowały:P Tak więc jak myśmy się spóźniły, tak samo oni- prezenty dostałyśmy w poniedziałek;)
Jak już mówiłam miałam przez ferie przygotować plakat o anoreksji. Moja klasa została wyznaczona do przeprowadzenia akcji pod hasłem"Stop anoreksji!" Kilka osób miało przygotować plakaty, ktoś inny zrobić ulotki, czy przygotować film ukazujący skutki anoreksji. Akcja przebiegła bardzo sprawnie. No, pomijając, że plakietki, które mieliśmy nosić zakładaliśmy tylko na godzinę wychowawczą, albo przed lekcją polskiego, żeby nie mieć obniżonego zachowania przez wychowawczynię.
Jednak ta akcja nie była jedyną rzeczą, jaką mieliśmy przygotować. 14 marca mieli przyjechać do naszej szkoły gimnazjaliści. My, jako klasa mat-inf mieliśmy przygotować salę gimnastyczną. M.in. zrobić napis na kurtyną 'Witamy gości', czy leż 'Matma z LO2'. Dzień przed całą imprezą musieliśmy zostać do 17 w szkole, żeby wszystko pozawieszać. Nie ukrywam, było tego trochę; obrazki symbolizujące profile klas, czy same napisy. Męczyliśmy się z tym 2,5 godziny. Jakby została połowa klasy to chyba byśmy tam siedzieli do rana xD Ale dzięki temu, że została cała klasa, to sobie poradziliśmy. Jeden chłopak z mojej klasy, który gra w zespole rockowym przywiózł razem z pozostałymi członkami swojego zespołu cały sprzęt do szkoły. Jak skończyliśmy dekorować sale odbyła się tam próba. Grali całkiem nieźle;)
W dniu przyjścia gimnazjalistów do szkoły mieliśmy siedzieć w niej do 12, a przyszło co do czego, to byliśmy tylko godzinę:)
A wracając do teraźniejszości- dziś rano lookłam na kalendarz. Dzisiaj jest 26, czyli za dwa dni będe z moim chłopakiem 3 miesiące. Czas na prawdę bardzo szybko leci. Te trzy miesiące były najcudowniejszymi miesiącami mojego życia:) Jestem przy nim na prawdę szczęśliwa:D Spędzamy razem bardzo dużo czasu i nie jesteśmy w stanie się sobą znudzić. To wspaniałe uczucie, którego wreszcie mogłam doświadczyć:)

P.S. Zapraszam wszystkich do logowania się na stronie www.mp4.com.pl(link umieszczony jest na moim blogu). Ostatnio spędzam dużo czasu na tej stronce. Mój nick:Ana.AVP
Na koniec link do piosenkiThe Veronicas- 4ever Uwielbiam ją!:D
ana 26/03/2008 19:35:54 [komentarzy 0] Komentuj

Zmiany in my life;) Ferie!!

Już dawno nie pisałam. A to dlatego, że musiałam przyłożyć się do nauki(miałam trochę łamanych ocen) oraz jak to bywa pod koniec semestru- cała masa testów. A propo wycieczki do Krakowa to było super. Najpierw jechaliśmy autokarem półtorej godziny. Całą drogę tam i z powrotem przegadałam z moją najlepszą koleżanką i dwoma chłopakami z klasy. Jak już dojechaliśmy na miejsce ciężko zastanawialiśmy się co teraz będziemy robić, bo plan wycieczki uległ kilkukrotnym zmianom. Najpierw poszliśmy na Wawel. Po zamku oprowadzano nas ponad 2 godziny. Moja koleżanka miała wielką ochotę, żeby usiąść sobie na jednym z krzeseł, które się tam znajdowały xD Potem poszliśmy na rynek. Jednak babka dała nam trochę czasu wolnego. W Krakowie kupiłam sobie kolejny czarny naszyjnik;)) Podczas wycieczki ciągle towarzyszyła mi jedna osoba z klasy:D
W ostatnim tygodniu przed świętami doszło do nieciekawej sytuacji. Po klasie zaczęły krążyć dziwne plotki dotyczące mojego(bliskiego) kolegi z klasy. Zapytałam się go, czy to co mówią inni jest prawdą itd. Po dość długiej rozmowie dowiedziałam się o czymś jeszcze gorszym, przez co zupełnie zmieniło się moje nastawienie do niego. Zaczął mi się tłumaczyć, ale to i tak nie przyniosło żadnych efektów. Na następnym dzień miała się odbyć wigilia klasowa, mieliśmy złożyć sobie ‘wyjątkowe’ życzenia, ale w związku z rozmową z poprzedniego dnia przyszedł do szkoły załamany. Było mu tak głupio, że nawet nie podszedł do mnie na przerwie, tylko kręcił się po korytarzu i nie mógł sobie znaleźć miejsca. Ja nie czułam się aż tak znowu źle, bo wygarnęłam mu wszystko(i było mi od razu lżej), ale chyba nie zachowywałam się tak jak przedtem, bo kilka osób zwróciło mi na to uwagę. W tym dniu mieliśmy dość luźne lekcje. Na 6 lekcji odbył się apel, a po apelu poszliśmy do klasy. Na naszą wigilie zaprosiliśmy babkę z matmy i nauczyciela z fizy. Ostatnią osobą, której złożyłam życzenia była osoba, z którą dzień wcześniej miałam małą sprzeczkę. Oczywiście zaczął mnie znowu przepraszać i powiedział, że wyjaśni wiadomą sprawę. Na wigilii było całkiem nieźle, rozgadałam się strasznie z moimi dwiema koleżankami;)
Sprawa została zupełnie zakończona w niedziele. Wtedy jeszcze spotkałam się z nim, opowiedział mi wszystko ze szczegółami. Przegadaliśmy 3 godziny i w końcu pogodziliśmy się.
Po świętach on i jeszcze jedna moja najlepsza koleżanka przyjechali do mnie. Było naprawdę super. Tylko chcieliśmy jeszcze jej powiedzieć o tym, że jesteśmy razem(w końcu to moja najbliższa przyjaciółka i chciałam, żeby wiedziała). Co tu dużo mówić- była w szoku. Tak naprawdę, to nie wiem dlaczego. Być może z tego powodu, że on nie ma za dobrej opinii w klasie. Ale ta opinia wiąże się z tym, że jest osobą otwartą, aż za bardzo. A z drugiej strony, to w klasie są osoby, z którymi chodził do gimnazjum i się nie za bardzo nie lubili xP Ja na szczęście takich osób w klasie nie mam:P
Na następny dzień pojechaliśmy do kina na premierę ‘Alien vs Predator2’. Film extra. O wiele lepszy niż pierwsza część.
W ostatnim tygodniu przed feriami spędziliśmy ze sobą dużo czasu. Wtedy koleżanka, z którą siedze w ławce nie przyszła do szkoły i on się przysiadł. Lekcje były dość luźne, a w piątek w mojej klasie było tylko 13 osób. Wtedy cała(bardzo liczna klasa;) grała w statki i w państwa-miasta xD
Bardzo się cieszę, że znalazłam się w tej klasie. Tutaj naprawde czuję, że żyję! A nie tak, jak przedtem- byłam samotna, nie miałam się do kogo odezwać...po prostu masakra;/ A jeszcze bardziej się cieszę, że go poznałam:) Jest naprawdę bardzo sympatyczny i uwielbiam z nim spędzać czas(ostatnio bardzo dużo czasu;))) Tylko, że jeszcze nie jest do końca pewny moich uczuć. Ale to ulegnie zmianie, bo za nie długo zamierzam mu wyznać to, co on mi wyznał dwa tygodnie temu. I pragnę, żeby nasz związek trwał tak długo, jak jest to możliwe:)
Teraz na pewno nie będę się nudzić w czasie ferii;)))
Jak widać klasowe plotki mają jedną dobrą stronę- doprowadziły do umocnienia naszej znajomości i rozwiązania pewnej nieciekawej ‘sprawy’. W wypadku innych osób wydarzenia mogły potoczyć się zupełnie inaczej- mogły doprowadzić nawet do skończenia prowadzenia jakichkolwiek kontaktów. Ale w naszym wypadku na szczęście tak się nie stało. Wyszło tylko na +. Bo co nie zabije to wzmocni;)




ana 18/01/2008 16:42:45 [komentarzy 3] Komentuj

Małe zmiany(urozmaiceniexD)

Konkurs ortograficzny trwał dość długo- od 10 do około 12.30;/ Dyktowany tekst był dość trudny, ale jakoś napisałam;P Tylko strasznie długo musieliśmy czekać na wyniki. Wygrały osoby z !LO i z ZSP nr4. Ale i tak wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni 5 z polskiego:D
Wreszcie odbyło się pasowanie na ucznia- dyrka uznała, że nasze zachowanie się poprawiło i że jesteśmy godni zostać uczniami szkoły. No nareszcie... W innych szkołach już dawno odbyło się pasowanie. Najpierw wyznaczone osoby z poszczególnych klas odpowiadały na przeróżne pytania(to był taki konkurs). Między moją klasą, a taką jedną była dogrywka. Ale niestety osoby z mojej klasy wylosowały jakieś głupie pytanie i inna klasa wygrała;/ Ale 2 miejsce to w końcu nie najgorszy wynik;)
A tak poza tym to nie ma tygodnia, w którym byśmy nie pisali testów. W tym tygodniu pisaliśmy z fizy, z histy, z bioli i reli. Te trzy ostatnie testy pisaliśmy wczoraj :/ W czwartek uczyłam sie do 23 żeby jakoś je napisać. Jeszcze rano na dodatek spóźniłam sie na autobus i myślałam, że nie zdąże. Ale jak dojechałam kolejnym autobusem do centrum, to fuksem zdążyłam na autobus pod szkołę. Na szczęście...
Co do testu z histy była to taka opisówka- 2 pytania i pisz co wiesz na ten temat. Niektórzy pisali nawet na 6 stron! Ja na 3;P Dodatkowo pomyliłam parę rzeczy... Po prostu nie przepadam za histą... Ale za to na bioli poszło mi o wiele lepiej, a na reli to już nie mówie;))
Jak już tak mówie o tych testach i ocenach, to z gegry mam na razie same 5:D No, dopóki nie odda testu, który pisaliśmy 2 tygodnie temu(poszło mi tak sobie);P
W klasie jak na razie wszystko ok:)) Ktoś od jakiegoś czasu codziennie poprawia mi nastrójxDxD Fajnie;)
A w przyszłym tygodniu jedziemy na wycieczke do Krakowa:D Tylko szkoda, bo nie będziemy mieć czasu wolnego, bo każda minuta wycieczki jest zaplanowana (jak mówiła wychowawczyni).

ana 24/11/2007 12:41:21 [komentarzy 4] Komentuj

Po obozie integracyjnym(było zajEE!!!biście;)))))))

Na obozie integracyjnym było suuuuper!!!!;)) Jak dojechaliśmy na miejsce dostaliśmy klucze do swoich pokoi. Ja byłam w pokoju razem z 3 dziewczynami z klasy. Ale miałyśmy szczęście- trafił nam się jeden z najbardziej luksusowych pokoi, jakie były w ośrodku:D W naszym ‘apartamencie’ były 2 pokoje, łazienka i 2 balkony. Miałyśmy telewizor z kablówką, radio z odtwarzaczem CD, lodówke i czajnik elektryczny(dobrze, że jedna z nas wzięła herbatę i troche cukru, bo mogłyśmy przygotować sobie coś do picia). W innych apartamentach mieli np. zepsutą lodówke, albo dostali pokój, który nie był jeszcze przygotowany(do takich jednych dziewczyn przyszli ludzie z ośrodka i montowali im piętrowe łóżko). Aha- jeszcze miałyśmy w pokoju telefon i książkę telefoniczną i mogłyśmy dzwonić do innych pokoi. Często osoby z innych pokoi dzwoniły do nas i pytały się o numer telefonu do innych pokoi(bo nie mieli książki telefonicznej). Jak już się rozpakowałyśmy, to pojechałyśmy do parku, gdzie były leśne i drapieżne zwierzęta. Następnie poszłyśmy na kolację i zaczęłyśmy szykować się na dyske. Jedna koleżanka podmalowała nas. Niektóre osoby wzięły ze sobą ciuchy na dyske, ale ja nic nie wzięłam i poszłam w czarnej tunice i w dżinsowych spodniach. Na dysce było zajebiście!!! Mimo tego, że dyska trwała od 20 do 23(na początku była mowa, że będzie od 20 do 24, czyli skrócili nam o godzine) wytańczyłam się za wszystkie czasy;) Później przyszło do nas parę osób z klasy i graliśmy w karty.
Później po ośrodku rozniosła się plotka, że korytarzami chodzi jakiś pijak, który przyszedł aż z centrum miasta. Zastanawialiśmy się jakim cudem przeszedł taki kawał drogi(i to jeszcze będąc pijany).
Następnie zaczęliśmy oglądałyśmy MTV i o 3 nad ranem poszłyśmy spać. Drugiego dnia była prezentacja klas, na którą już od dawna się przygotowywaliśmy.
Najbardziej podobało mi się przedstawienie klasy 1a(i oczywiście też mojej klasy). Później był konkurs. Miał to niby być konkurs wiedzy o szkole, ale przyszło co do czego, to pytania wcale ze szkołą nie były związane. Na koniec okazało się, że ani w konkursie, ani jeśli chodzi o prezentacje nikt nie wygrał:/ Według mnie to jest bez sensu. Najpierw każą nam się przygotować, a potem mówią, że żadna prezentacja się specjalnie nie wyróżniła od reszty? Przecież każda klasa przygotowała inną. Eeehhh...bez komentarza. Po tych całych klasowych 'zawodach' dyrka poinformowała nas, że za karę nie pojedziemy do Wisły(a konkretnie, to za nasze zachowanie-podobno jedna klasa urządziła w jednym z pokoi zakrapianą imprezkę).
Później wszyscy poszli się spakować. Jak już doprowadziłyśmy pokój do takiego stanu, w jakim był przed naszym przyjazdem, poszłyśmy na obiad( dobrze, że przed zjedzeniem sałatki kapłam się, że są w niej mszyce xD). Następnie autokarem pojechaliśmy do domu.
Podsumowując: było super!!
Ale-uwaga! Moja klasa nie dowiedziała się dlaczego tak na prawde nie pojechaliśmy do Wisły(inne klasy wiedziały od samego początku, bo od razu powiedzieli im wychowawcy). Stało się tak, bo kierowcy...się opili. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero dwa dni po przyjeździe do domu. Babka powiedziała, że jeszcze nigdy na wycieczce coś takiego się nie przydarzyło. Gdy było wiadomo, że kierowcy nie nadają się do jazdy autokarem, dyrka zadzwoniła po policję i do firmy, w której opici kierowcy byli zatrudnieni. Później zostali oni zastąpieni przez inne osoby, które zawiozły nas do domu.

Na następny dzień po naszym przyjeździe mieliśmy mieć pasowanie na ucznia. Ale zostało ono przesunięte o miesiąc(!) bo dyrka powiedziała, że nie jesteśmy godni bycia uczniami szkoły. Chodziło oczywiście przede wszystkim o wycieczkę i 'atrakcje', z jakimi była związana oraz o telefon, który wykonał pewien uczeń z 1 klasy, że w szkole jest bomba(policja doszła do tego, kto zadzwonił i będzie musiał on zapłacić 17tys. kary). Oprócz tego dyrka miała do nas wonty, że zgłaszamy np.! Co do tego np. to...bez komentarza...
W tamtym tygodniu pisaliśmy dyktando, sprawdzian z histy, z anglika, z gegry. Z dyktanda dostałam -5(na całą klasę były tylko cztery 5), z histy oddawała dzisiaj; dostałam -3(nienawidzę historii),a z anglika -5:D Z gegry nie wiem co dostałam, bo nie oddała kartkówek. Dzisiaj miałam szczęście, bo nie byłam z niczego pytana(nic się nie uczyłam, bo zrobienie samych zadań zajęło mi dużo czasu).
Ogólnie w budzie jest całkiem fajnie. No, oprócz tego, że lekcje mamy też w tą sobotę. Tzn. inni mają, ale ja z 4 osobami z klasy, które otrzymały najwyższe oceny z dyktanda idziemy na konkurs ortograficzny, a po konkursie do domu!:)
Pozdro for all i trzymajcie za mnie kciuki!!!

ana 25/10/2007 18:58:20 [komentarzy 6] Komentuj

Powrót do budy/ szczęśliwy dzień;)))

Na zwolnieniu miałam siedzieć do piątku, ale w poniedziałek źle sie czułam i do budy poszłam dopiero we wtorek. Pożyczyłam od jednej koleżanki z klasy wszystkie zeszyty i odpisałam sobie lekcje. Pierwszy raz w życiu odpisałam lekcje z reli, ale to tylko z tego względu, że ksiądz na początku lekcji zawsze bierze ode mnie zeszyt i sprawdza jaki był poprzednio temat(więc musze mieć w zeszycie wszystkie lekcje). Zaległości nadrobiłam dość szybko. Miałam mały problem tylko z niemieckim, bo podczas mojej nieobecności dużo robili na lekcjach. Ale jakoś dałam radę. Niedawno pisałam kartkówkę z niemca. Dostałam 3, bo znowu coś pomyliłam;/ Tak sie składa, że z poprzedniej kartkówki też dostałam 3. Ale dla mnie taka ocena z niemieckiego jest wystarczająca- mam się skupić przede wszystkim na angielskim, bo z niego w przyszłości będe zdawać maturę.
Z kartkówki z angielskiego, którą pisałam jeszcze przed chorobą dostałam 5, a jak przyszłam, babka wzięła mi ćwiczenia z zadaniem i dostałam +4:)) Jak na początek całkiem nieźle;)

Na w-f znowu biegałyśmy. Tym razem 2 okrążenia wokół parku. Miałam wynik 3,12min, a najlepszy z klasy miała dziewczyna, która przebiegła ten dystans w 3,01min. Według mnie miałam całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę również to, że byłam bezpośrednio po chorobie. Na następnych w-f graliśmy w siatke. Poszło mi całkiem nieźle. Moja drużyna zajęła 1 miejsce:D
W przyszłym tygodniu czekają mnie same sprawdziany- z niemca, z bioli, z matmy, z histy i nie zapominając o odpytywaniu ze stopni na PO;/ To będzie masakra:/
Jutro jade na obóz integracyjny. Tam każda klasa pokaże przygotowaną już wcześniej prezentację. Prezentacja mojej klasy będzie troche śmieszna. Będzie na niej pokazana lekcja matmy. Taki jeden ma przebrać sie za nauczycielkę. Do tego ma 'zmienić' głos(na próbie wszyscy przewracaliśmy sie ze śmiechu). Później ma być pokaz klasowej mody. Ma wejść m.in. matematyk, informatyk, luzak, plotkary, wagarowicz, mis klasy. Za mis klasy przebierze sie jeden chłopak. Podobno mają mu kupić różowe tipsy. Fajnie będzie to wyglądać heh=) Jeśli chodzi o mnie, to podczas 'przedstawienia' na lekcji matmy piszę kartkówke.
Wczoraj razem z rodzinką pojechaliśmy do castoramy po kompresor. Ale wyszło, że kupiliśmy 3 znicze, wycieraczke i jakieś śrubki. Następnie pojechaliśmy do carefura. Najpierw pochodziliśmy po butikach. Kupiłam sobie czarną tunikę:D Moja mama chciała kupić sobie buty, ale wyszło, że jednak je odłożyła. Później poszliśmy i kupiliśmy troche jedzenia. W kasie dostaliśmy 3 zdrapki. Podeszliśmy z nimi do takiej jednej kobiety a ona 'no, prosze państwa, wygraliście laptopa!'. Moja mama myślała, że to jakiś żart. Zapytała sie, czy ten laptop nie jest dla dzieci. A ona na to, że to jest normalny laptop(warty w cenie hurtowej 2100zł) i skierowała nas do punktu, gdzie można odebrać nagrody. Okazało się, że to jest najwyższa nagroda, którą można zdobyć poprzez zdrapanie zdrapki (do wygrania było tylko 10 laptopów). Później przyniesiono nam laptop. Wszyscy ludzie sie na nas gapili. A my śmialiśmy sie i byliśmy bardzo szczęśliwi, bo rzeczywiście szczęście w tym dniu nam bardzo sprzyjało;)))
P.S. Niedawno zgłosiłam mojego bloga do oceny. Wynik:-5:D

ana 7/10/2007 18:47:16 [komentarzy 2] Komentuj

Kilka sukcesów;)))/ chora;((

W budzie, jak na początek idzie mi całkiem nieźle. Nauczyciele są wymagający, z tym, że umieją dobrze wytłumaczyć lekcję. Z kartkówki z matmy dostałam 2 , ale babka powiedziała, że nie wpisze mi tej oceny, jak napisze kartkówke 2 raz. I tak właśnie zrobiłam. Nauczyłam się porządnie i napisałam ją na 4:D
Ludziska z klasy nie kupili sobie zbiorów zadań i pożyczają ode mnie(z chemi i z fizy). Ostatnio przyszłam do budy wcześniej(bo nie miałam później autobusu). Po kilku minutach zeszło się dość dużo osób z klasy i zaczęli odpisywać zadania z fizy, bo nie wiedzieli jak je zrobić. Na lekcji poszłam do ostatniego podpunktu z takiego jednego zadania, bo tylko kilka osób wiedziało, jak go rozwiązać. Dostałam 5:) Przede mną jedna osoba poszła do tablicy i też dostała 5, a ci co nie umieli- po minusie. Co do nauczyciela z fizy, to tłumaczy, no- tak sobie:/ Jedni rozumieją, inni nie. Ale na szczęście w książce wszystko jest wytłumaczone.
We wtorek ma 9 lekcji, w tym 2 matmy i 2 godziny kółka matematycznego. Na lekcji robiliśmy zupełnie nowy temat, który, jak się okazało był dla większości czarną magią (dla mnie też). Ale na 2 godzinach kółka babka tłumaczyła każdemu z osobna o co w tym wszystkim biega. Ja już mniej więcej kapuje;P
Na polskim wychowawczyni powiedziała, że następnego dnia podyktuje nam nowy plan lekcji. Ale jak zaczęła nam dyktować, to wyszło, że będziemy mieć taki sam, jaki podała nam na początku września. Mi nawet odpowiada.
Na w-f biegałyśmy 300m na czas. Ciesze się, bo nie mam najgorszego wyniku w klasie, a nie jak to było w gim;P Ale za to zawsze dobrze grałam(i gram) w kosza. Bo w końcu nie może być tak, że każdy umie wszystko, nie?

Od poniedziałku fatalnie się czuje. Wczoraj to nawet nie mogłam się skupić na lekcji. Dzisiaj rano poszłam do lekarza i będę siedzieć na zwolnieniu do piątku(jak dobrze pójdzie). Później będę musiała nadrobić zaległości:/ Ale jakoś sobie poradzę.
W nowej klasie czuje sie bardzo dobrze. Nigdy nie wierzyłam w to, że będę mieć taką klase. To było dla mnie po prostu nie do uwierzenia, że może być tak fajnie. A to dlatego, że w podstawówce i na początku gim miałam fatalną klase, w której non stop wszyscy się kłócili, cały czas były jakieś problemy, a wychowawca był jaki był:/ Nie dość, że niektóre osoby były gnębione przez innych, to jeszcze on dodatkowo je obrażał i obśmiewał na forum. Patrzyłam na to, ale nie mogłam nic na to poradzić. No bo w końcu co miałam zrobić? Przecież z wychowawcą walki prowadzić nie będę.
Ale za to teraz mam super wychowawczynię. Niedawno gadałam na gg z dziewczyną z klasy, która była w szpitalu. Powiedziała, że wychowawczyni do niej dzwoniła, pytała się jak się czuje i powiedziała, że porozmawia z nauczycielami, żeby ją nie pytali po jej przyjściu do szkoły i że wszystko będzie ok. I co Wy na to? To się nazywa wychowawca.
W nowym towarzystwie przede wszystkim powinniśmy być sobą. Jak ktoś już nas polubi, to za naszą osobowość, a nie za udawanie i stawanie się kimś- zupełnie inną osobą, którą inni chcą, żebyśmy byli. To jest bezsens! Bo co z tego, że inni będą nas akceptować, jeśli my nie będziemy zadowoleni. Bo w końcu kto jest zadowolony, jeśli wie, że inni lubią go za to, że posiada cechy, które udaje że posiada? No, może znajdą się osoby, którym to nie będzie przeszkadzać( w szczególności ci, którzy za wszelką cene chcą mieć przyjaciół). Ale za to pozostali będą mieć małe wyrzuty sumienia, że oszukali tyle osób. I nie dość, że udają, że są osobami, którymi nie są, to jeszcze będą udawać, że są szczęśliwi. I cały czas będzie nasuwać się im się pytanie, czy znalazła by się osoba, która polubiła by ich za to, jacy są na prawde.


ana 20/09/2007 17:41:13 [komentarzy 7] Komentuj

Pierwsze dni w nowej budzie

W poniedziałek rozpoczęcie roku szkolnego odbyło się o 8.30. Ja przyjechałam już przed 8, bo nie miałam później żadnego autobusu. Akademia była całkiem fajna, troche śmieszna. Po niej wszyscy poszli do swoich klas. Jak weszłam do klasy okazało się, że nie ma w ławkach wolnego miejsca(bo czterech absolwentów zajęło 2 ławki), więc usiadłam sobie między ławkami na krześle. Po kilku minutach jeszcze dwie osoby weszły do klasy i nauczycielka wygoniła absolwentów z ławek. Wtedy dosiadłam się do jednej dziewczyny, która, jak się później dowiedziałam też przyszła do nowej klasy sama. Jest całkiem spoko, mogę z nią spokojnie o wszystkim porozmawiać. Klasę też mam całkiem fajną. Naszą wychowawczynią jest babka od polaka. Klasa została podzielona na 2 grupy- jedna grupa uczy się niemieckiego, a 2 ruskiego(ja jestem w tej pierwszej). Tylko był mały problem, bo zaledwie 5 osób chciało się uczyć rosyjskiego. Ale na szczęście kolejne kilka osób zdecydowało się na nauke tego języka i nikt nie musiał być zmuszany siłą, żeby przejść do tamtej grupy.
We wtorek miałam według planu 9 lekcji. Na matmie była lekcja organizacyjna pomieszana z ‘prawdziwą’ lekcją dotyczącą logiki. Następnie- WF, który mieliśmy całą klasą:/ Ale nie było aż tak znowu źle. Na koniec okazało się, że nie ma kółka informatycznego i zostaliśmy zwolnieni z 2 ostatnich lekcji=))
We środe był niemiecki:/ Babka powiedziała, że nie zamierza prowadzić dwóch grup- zaawansowanej i początkującej. Powiedziała, że chciałaby, żeby najlepiej osoby, które nie uczyły się niemieckiego(m.in.ja) przeszły do grupy rosyjskiej. A jak nie, to żeby załatwiły sobie jakieś korepetycje, czy coś w tym stylu. Niby mieliśmy sobie wybrać podręcznik(wybrać czy poziom podstawowy czy rozszerzony), ale tak na prawde, to proponowała(i zachwalała) nam rozszerzony. Podsumowując: gorzej niż źle:// Po tej ’lekcji’ od razu chciałam się przepisać na ruski(tak samo jak 8 osób z klasy).
W czwartek był w-f. Graliśmy w kosza. Najpierw wszyscy podzielili się na grupy 3-osobowe. Ja z 2 dziewczynami z mojej grupy wygrałyśmy. Trafiłyśmy 3 razy do kosza, w tym ja 2 razy. Przeszłyśmy do ‘finału’ z inną grupą, która też raz wygrała. Ale niestety tym razem przegrałyśmy. Ale i tak się ciesze, że przynajmniej raz zwyciężyłyśmy:)

Następnego dnia był niemiecki. Babka była dla nas bardzo miła(była na dywaniku u dyry, bo ktoś ją podkablował,co zamierza zrobić). Powiedziała, że nie może tak być, żeby wszyscy co chcą przeszli do innej grupy. Wybrała tylko 2 osoby, które mogły przejść. Powiedziała, że będzie powtarzać z nami wszystko przez 3 miesiące(na początku miało być w 1,5 miesiąca) i ci, co nie uczyli sie języka mają w tym czasie opanować podstawy. Na temat niemieckiego rozmawiała z nami też wychowawczyni. Po tej rozmowie, już wiem, że musze zostać w tej grupie i uczyć sie niemieckiego. Ale fakt- musze załatwić sobie korepetycje. Nie tylko z niemca, ale też z angielskiego, bo pisaliśmy test i dostałam sie do C, czyli do najgorszej grupy, bo miałam słaby wynik(tzn słaby jeśli chodzi o ogół, bo w mojej grupie to mam jeden z najlepszych wyników). Jeśli chodzi o ten test, to było 50 pytań na ABCD i były 2 poprawne odpowiedzi, tylko taka różnica, że jedna odpowiedź była chamska, a druga nie. A ja to różnie zaznaczałam, raz wybrałam tą 'lepszą', innym razem chamską;P Jeszcze czasu mi na teście zabrakło(jak zwykle zresztą). Ale to nic, że dostałam sie do tej grupy, przynajmniej wszystko od podstaw sobie z anglika powtórze. Zresztą i tak za około 2 miesiące będziemy na tym samym poziomie, co grupa B. Więc nie mam sie o co martwić, przynajmniej mam taką nadzieję;)
Teraz dopiero zacznie sie 'prawdziwa' nauka. Babka z matmy nas nie oszczędza heh. Ostatnio pisałam kartkówke. Pisały ją osoby, których numerek jest wielokrotnością liczby 7. Ja mam 14; ale mam szczęście, nie? Kartkówe napisałam tak sobie. Wiem, że jedno z 2 zadań zrobiłam dobrze. Wyniki będą na pewno we wtorek. Jestem dobrej myśli;D
W sobote pojechałam sobie do centrum, żeby kupić sobie książke do niemca i zbiór zadań z fizy. Jednak okazało sie, że książki do niemieckiego z poziomem podstawowym będą dopiero w poniedziałek(były tylko z rozszerzonym).
Później pochodziłam troche po sklepach i kupiłam sobie czarną bransoletkę. Zresztą lubie czarne lub czarno-białe dodatki. Mam 3 czarne naszyjniki, kilka bransoletek i kolczyków, ale jeszcze jedna bransoletka do kolekcji nie zaszkodzi:)))



ana 9/09/2007 19:19:23 [komentarzy 3] Komentuj

Ostatnie dni wakacji...

Taak...za parę dni znowu trzeba będzie iść do szkoły. Książki miałam już kupione na początku lipca, dzisiaj dokupiłam tylko zbiór zadań z matmy, którego mi brakowało do mojej ‘podręcznikowej’ kolekcji. Czy ciesze się, że zaczyna się nowy rok szkolny? Uuu...nie za bardzo:/ Przydałby się jeszcze dodatkowy miesiąc wolnego=) Podsumowując wakacje minęły bardzo szybko. Troche się nudziłam, bo nigdzie na dłuższy czas nie wyjechałam. Ale ciesze się, że przynajmniej na weselisku byłam:)
Ten rok szkolny nie będzie taki, jak poprzedni. Nowa szkoła, nowi ludzie- będę musiała do tego przywyknąć i jakoś się ‘zaaklimatyzować’ w nowej klasie. Myśle, że nie będzie tak źle. Tyle przeszłam w swoim(szkolnym)życiu, że nie powinnam mieć jakiś większych problemów.
W jednym liceum w mieście uczniowie będą musieli nosić mundurki. Mam nadzieje, że w mojej nowej szkole nie będzie takiego nakazu. Bo kazanie noszenia mundurków to jeden wielki bezsens. To i tak nic nie zmieni, bo niektóre mundurki to są tylko takie przezroczyste ‘narzutki’. To się nazywa wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Dobra. Teraz opowiem o czymś innym. W sobote pojechałam z mamą i siostrą do centrum. W Reporterze były obniżki. Kupiłam sobie spódnicę i 3 bluzki. W sklepie przesiedziałam ponad pół godziny i zwiał mi autobus. Następny był dopiero za godzine. Przez ten czas przeszłyśmy się do parku i posiedziałyśmy(i pogadałyśmy) troche.
Kilka dni temu zrobiłam mały experyment. Skróciłam paznokcie i pomalowałam sobie na czarno, a później zrobiłam lakierem białe kropki. Wyszło całkiem nieźle;)

Niedawno koleżanka powiedziała mi, że już się nie spotyka z takim jednym chłopakiem, bo rodzice mu zabronili. I już nie będą ze sobą prowadzić kontaktów. A wiem o tym, że jej i jemu zależy na tym, żeby byli przyjaciółmi. Według mnie to jest głupie. Jak rzeczywiście by mu zależało, to by nie posłuchał swoich rodziców. Nie wiedziałam co jej poradzić w takiej sytuacji. Myśle, że powinni razem rozwiązać ten problem. Nie chce się do tego mieszać.
Osoby które dobrze mnie znają mają do mnie zaufanie, powierzają mi różne sekrety, bo dobrze wiedzą, że nikomu nic nie powiem. Ale jakby trafiły na osobę, która wszystko ‘przenosi’ i niektóre sprawy wyszłyby na jaw, to by była niezła zadyma. Więc pamiętajcie, żeby nie opowiadać wszystkiego przypadkowym osobom, bo z tego nic dobrego nie wyjdzie.

Wczoraj długo siedziałam na necie i dodawałam teledyski Groove Coverage na www.mp4.com.pl Dodałam 10:)
Na koniec zachęcam do rozwiązywania mojego Funtesta(adres w linkach;)))

ana 28/08/2007 19:30:54 [komentarzy 7] Komentuj

Pogrzeb:(

Wczoraj, 10 sierpnia około godziny 18 zmarła moja prababka. Żyła 91 lat. A jeszcze tak niedawno mieszkała niedaleko mnie, u mojej babci. Mimo to odwiedzałam ją sporadycznie. Rzadko znajdowałam na to czas. A często było tak, że jak chciałam ją odwiedzić, to nie było jej w domu. Dlatego też nie byłam do niej zbytnio przywiązana. Ale oczywiście nie byłam aż tak zagoniona, żeby zapomnieć o jej urodzinach, czy też imieninach. Nigdy mi się to nie zdarzało. Wtedy zawsze do niej przychodziłam. Parę miesięcy temu prababka przeprowadziła się do swojej córki(mojej ciotki), żeby mieć zapewnioną dobrą opiekę(moja babcia pracuje i nie mogła się nią cały czas opiekować). Jak poszłam ją odwiedzić, to ciotka powiedziała, żebym już stąd poszła, bo choremu nie powinno się przeszkadzać. To były ostatnie moje odwiedziny. Prababka zaczęła mieć problemy z chodzeniem itd. Następnie dostała krwotoku i trafiła do szpitala. Tam z kolei dali jej nierozrzadzoną krew, co doprowadziło do zawału. Później już nie rozpoznawała osób z najbliższej rodziny. Miała jakieś ’zwidy’ i mówiła, tak jakby z kimś rozmawiała. Mówili, że jest już ‘na tamtym świecie’.
W dniu jej śmierci moja mama wyczuwała jakąś dziwną atmosferę, mówiła że coś się stanie. Nagle zadzwonił mój dziadek. Jak dawałam mamie telefon ona zapytała się 'czyżby prababka umarła?'. Ja już dawno miałam złe przeczucia, ale starałam się nie myśleć negatywnie. Ale niestety co miało się stać, tak się stało. Po odebraniu telefonu przyszedł do domu mój ojciec i chciał, żebyśmy pojechali ją odwiedzić. Ale niestety spóźniliśmy się...

Na zawsze zostanie w mojej pamięci.

ana 11/08/2007 16:54:51 [komentarzy 8] Komentuj

New image/ Wesele=)

W niedziele 2 tygodnie temu chciałam podciąć sobie końcówki włosów. Jednak poexperymentowałam troche i wyszło, że obcięłam około 10 cm. Moja mama mówiła, że nie powinnam obcinać włosów i że wcześniej wyglądałam lepiej, ale teraz mi się bardziej podoba (przedtem miałam włosy po pas, a teraz mam troche krótsze i jest dobrze:D). Potem zafarbowałam mamie włosy na czarno, a sobie zrobiłam pasemka. Teraz są dobrze widoczne, nie tak jak kiedyś, bo zrobiłam ich więcej. Efekt ‘całościowy’- super=)
W poniedziałek pojechałam do centrum. Kupiłam sobie czarny i biały lakier do paznokci. Jak przyjechałam do domu mama zabrała mnie i moją siostre do centrum(znowu) bo chciała sobie kupić kreacje na poprawiny(i miałyśmy jej w tym pomóc). Obeszłyśmy wszystkie sklepy i w końcu komplet został kupiony. Jak wróciłyśmy do domu, zaczęłam malować paznokcie. Próbowałam jakoś pomalować je czarnym i białym lakierem, ale nie wychodziło. W końcu wpadłam na pomysł, żeby najpierw paznokcie pomalować białym lakierem, a potem zrobić na nich czarne kropki. Takiego efektu się nie spodziewałam- to wyglądało extra!

W piątek spakowałam się i pojechaliśmy do mojej babci, żeby na następny dzień mieć blisko na wesele(było ono organizowane ponad 200km od mojego domu, a od mojej babci trzeba było jechać tylko 20km, żeby dotrzeć na miejsce). Na następny dzień najpierw pojechaliśmy do domu panny młodej, a później do kościoła. Po mszy wszyscy zaproszeni na wesele składali młodej parze życzenia(trwało to półtorej godziny). Następnie pojechaliśmy do domu weselnego. Była tam wielka sala dla gości i sala do tańczenia. Na wesele zostało zaproszonych 240 osób. Ledwie co się tam pomieściliśmy ;) Serio. Dla niektórych osób zabrakło miejsc i musieli im dodatkowe krzesła przynieść. Na weselu było zajebiście:))))) Tańczyłam z moją kuzynką i jeszcze z takimi jednymi dziewczynami. Z kuzynką nie widziałam się ponad rok, więc miałyśmy sobie dużo do powiedzenia. Na weselu były grane ‘tradycyjne’ piosenki oraz piosenki m.in. Dody. Fajnie, bo siedziałam przed młodą parą i mogłam im zrobić zdjęcia. Jakbym siedziała na końcu to by było ciężko zrobić. Po 2 godzinie (w nocy) pojechaliśmy do domu, bo moja siostra usypiała. A szkoda, bo bym dłużej sobie tam posiedziała.
W następnym dniu były poprawiny. Zaczynały się o 17. Zjadłam sobie troche ciasta i poszłam tańczyć;P hehe. Na weselach to fajnie jest:D Tylko problem w tym, że większość ludzi nie znałam. Ale co tu dużo mówić- odległość robi swoje. Tak to już jest. Dobrze, że moja kuzynka była na tym weselu. Wytańczyłam się za wszystkie czasy. I nie myślcie sobie, że się tam opiłam, bo tylko kieliszek szampana wypiłam:D A moja kuzynka oprócz szampana wypiła 3 kawy=)
W poniedziałek po południu pojechaliśmy z powrotem do domu, bo jeszcze jest dużo w domu do zrobienia do końca wakacji(moja babcia chciała, żebyśmy zostali dłużej, ale obowiązki to obowiązki). Ale powiem jedno- tego wesela nigdy nie zapomne. Na żadnym się tak nie wybawiłam. Było super!


ana 2/08/2007 20:32:47 [komentarzy 3] Komentuj